Zamek w niebiesiech

Sesja 1 - Witaj wesoła przygodo! (AD 485)
czyli jak dzielni rycerze upolowali Niedźwiedzia z Imber

To był ostatni dzień ich szkolenia w zamku Vagon i zarazem jeden z ostatnich dni wiosny. Ledwie rok wcześniej król Uther doznal upokarzającej porażki pod Eburcum i choć potem rozbił Saksonów na górze Damen, to poniesione straty wśród rycerstwa niemal okaleczyły jego armię. AD 485 miał być kolejnym rokiem walki o przetrwania monarchii Celtów w Brytanii. Nic dziwnego, że król zdecydował się wręczyć rycerski pas wielu młodzianom z podłegłych mu ziem. Dotyczyło to również trzech młodzieńcó z Salisbury – Daffyda, Kayleena oraz Morisa. Tego dnia czekał ich ostatni test.

Sir Elad – kasztelan zamku Vagon stanął przed nimi i spokojnym cichym głosem oznajmił, iż w ciągu kilku dni powrócą do Sarum, gdzie staną przed obliczem earla Rodericka. Pierwej jednak muszą po raz kolejny udowodnić, że są godni tego zaszczytu.

Zaczęli w zasadzie od rozgrzewki, prostego najazdu z kopią na nieruchomy cel – słomianą kuklę z tarczą i imitacją korbacza. Każdy z giermków bez trudu trafił cel, unikając upokarzającego smagnięcia sznurem zakończonym drewnianą kulą.

Kolejna próba była już dużo bardziej wymagająca. Wyścig wokół zamku Vagon. Zwycięsko z niej wyszedł Moris, który nie dość, że był dobry jeźdźcem, to dosiadał prawdziwego skarbu – chyżego jednochodźca z Camargue. Śmigłemu wierzchowcowi nie mogli sprostać ani Kayleen na rosłym Shanahanie – destrierze z dalekiej Francji czy dosiadający pękatego, bojowego kuca – Daffyd. Obaj giermkowie dojechali do mety długo po Morisie.

Po wszystkim Sir Elad pokiwał głową i rzekł:
- We wsi Imber krwiożerczy niedźwiedź atakuje poddanych earla. Ruszajcie tam i pokonajcie go, a na miejscu zdajcie się na pomoc Starego Garra, księdza i przywódcy osady.

Trójka bohaterów ruszyła szerokim traktem na zachód, pozostawiając za sobą zabudowania Vagon. Słońce miło przygrzewało, a pokryte soczystą zielenią drzewa rzucaly przyjemny cień na podróżnych. Pół dnia upłynęło na miłej pogawędce i kłótniach Kayleena z Daffydem. Wreszcie giermkowie dotarli do nędznych chat i szałasów pośród wiekowych drzew Puszczy Morgany – do Imber. Przywitał ich tutaj starszy, szczupły i lekko przygarbiony Garr zwany Starym. On to opowiedział, jak to ostatnio wielkia, brunatna bestia zaatakowała mieszkanców Imber, raniąc trzech z nich.

Giermkowie szybko zorganizowali wyprawę z mieszkańców wioski z gończymi psami i ruszyli w las. Przez kilka godzin tropili starego samca i zacieśniali wokół niego pierścień obławy. Kiedy jeden z nich tracił trop, bo i miś był dość sprytny, to inny go odnajdywał i gromko dawał znać, gdzie się skrywa bestia. Ostatecznie trójka bohaterów dopadła niedźwiedzia i po krótkiej i zażartej walce go pokonała. Niedźwieź jeszcze przed śmiercią zdążył pokancerować każdego z nich, lecz ostatecznie padł martwy. Giermkowie zabrali ze sobą skórę, wpiew oddawszy mieszkańcom Imber mięso, i ruszyli w drogę powrotną.

Kto myślał, że to koniec ich przygód, grubo się mylił. Ledwie dwie mile za wioską znaleźli na trakcie trupa człowieka. Ślady wskazywały na bandytów. Uważne oczy Morisa dostrzegły w lesie, przy trakcie przygotowaną pułapkę. Bandyci nie zamierzali jednak rezygnować z ataku. Zastąpili młodym wojownikom drogę. Na swa zgubę. Walkę rozstrzygnęła jedna szarża. Moris i Kayleen rozbili szyk rzezimieszków, a natarcie Daffyda dopełniło klęski. Giermkowie bez trudu pokonali całą piątkę zbójców. Dwu ubili, a trzech rannych wzięli do niewoli i wieczorem dotarli do zamku Vagon, gdzie zostali godnie przywitani przez sir Elada.

Teraz pozostało im już tylko wyleczyć rany i ruszyć do Sarum, gdzie mieli być pasowani na rycerzy.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.